Jak Londyn żegnał się z Unią

Już w grudniu Brytyjczycy mieli próbkę życia po brexicie


Zuzanna Muszyńska

A jak Anglia, B jak brexit, C jak covid – na pierwsze zdecydowali się wiele lat temu, drugie i trzecie przyplątało się po drodze. Zostaną na Wyspach, to ich dom. Joanna, matka Polka, nauczycielka, i Andy, absolwent psychologii i nauk o polityce, menedżer w jednej z sieci kawiarni, opowiadają o ostatnim miesiącu 2020 r., który spędzili w oczekiwaniu na rozwód Londynu z Brukselą oraz na nieuniknione, trzecie z kolei zamknięcie kraju z powodu epidemii koronawirusa.

1 grudnia, wtorek

Aśka: Dziś nareszcie było widać niebo, a nie tę nużącą szarość, do której tubylcy zdążyli już przywyknąć, a ja wciąż nie mogę. Rano aż przystanęłam i gapiłam się w odświeżający błękit. Równo za miesiąc zacznie się nowa era w historii kraju, w którym mieszkam właściwie całe dorosłe życie. Tym razem mama Unia nie tylko pozwoli nam wyjść z domu, od Nowego Roku nie będzie też nas już trzymać za rękę, jak przez ostatnie 11 miesięcy – tak, żebyśmy nie przewrócili się z tej radości wychodzenia.


Andy: Plan na dziś: zaktualizować CV. Przeszliśmy z rąk Kuwejtczyków do Pakistańczyków i trafiliśmy z deszczu pod rynnę. Zarządzanie ludźmi, a przy tym użeranie się z klientami dają mi się we znaki. Po brexitowym referendum atmosfera w kraju zgęstniała, ale dopiero pandemia i kolejny lockdown wywlekły na światło dzienne najgorsze cechy niektórych osób. Na dodatek masowe zwolnienia i upadłości na high street dają firmom takim jak moja zielone światło do nagminnego łamania praw pracowniczych. Zmienianie warunków pracy z dnia na dzień, cięcie godzin, wstrzymywanie wypłat są na porządku dziennym. Niestety, pracownicy niewiele mogą z tym zrobić. Już dawno dzwoniłbym do HR-ów, gdyby nie to, że w tym kraju prawie wszystko jest kwestią best practice (umowne standardy – przyp. red.), a nie prawa.


3 grudnia, czwartek

Andy: Podobno królowej i jej otoczeniu nie spodobał się najnowszy sezon „The Crown”. Diana nawet po śmierci uwodzi Brytyjczyków. Harry z Meghan dali nogę. Andrzej po aferze z Epsteinem zniknął. Czy wciąż otrzymuje 250 tys. funtów rocznie z kiesy brytyjskiego podatnika? Takimi sprawami martwi się królowa. Naród, któremu panuje, najbardziej ucierpiał gospodarczo wskutek pandemii, nie wspominając o największej liczbie ofiar w Europie oraz osuwaniu się w otchłań brexitowego no dealu. Niedługo może nam zacząć brakować jedzenia, na szczęście tylko świeżych warzyw i owoców. Brytyjczycy w panice kupują papier toaletowy. Spokojnie, niech sobie Jej Królewska Mość nie przeszkadza, proszę dalej martwić się Netfliksem, a my, poddani, będziemy jeść ciastka, jak zgłodniejemy.


4 grudnia, piątek

Aśka: Regularnie oglądam wiadomości. Sinusoida nastrojów bywa nie do wytrzymania. Jest szczepionka! Ale trudno ją przechowywać, więc staruszkowie w domach opieki, sorry. Jednak jakoś ją nam dowiozą! Ale i tak nie ma szans na odporność na święta. Studenci po szybkich testach mogą się rozjeżdżać do domów na ferie! Ale testy przepuszczają nawet połowę przypadków i otwarcie domów starców na wizyty rodzin jednak było przedwczesne. I tak dalej. Tymczasem już ponad 60 tys. ofiar pandemii w UK według oficjalnych danych, realnie jeszcze więcej.


5 grudnia, sobota

Andy: Nigel Farage zakłada kolejną partię – Reform UK. Uważa, że Johnson „nie dowiezie” brexitu z prawdziwego zdarzenia. Ma chłop krzepę. Wiele osób wokół mnie twierdzi, że zgodnie z obietnicami brexitowców wyszliśmy z UE i przecież nic takiego się nie stało. Nie mam już sił tłumaczyć im, że jesteśmy w okresie przejściowym i dlatego JESZCZE nic się nie stało. Prawdziwa gównoburza nadejdzie w styczniu. Wtedy, kiedy rzeczywiście znajdziemy się poza Unią. I w środku drugiej fali pandemii.

6 grudnia, niedziela

Aśka: W połowie listopada dzieci przygotowały spis rzeczy, które chciałyby dostać pod choinkę. Sceptyk mógłby dojrzeć podobieństwo do listy życzeń zwolenników brexitu, idealista – skrajny materializm, a ja jako rodzic – przede wszystkim zaskakującą mieszaninę elementów dużych z zupełnie mikrymi, przedstawionymi jako równie ważne postulaty. Dziś próbowałam namówić dzieci do przepisania list życzeń w formie listów do Świętego Mikołaja – z obrazkiem, kopertą itd. Ale starszy zauważył rezolutnie, że na ostatniej kartce, dołączonej do imiennych list, było przecież „Drogi Święty Mikołaju, jeśli nie wysłałeś nam prezentów z listy, wyjaśnij na piśmie, dlaczego”.

7 grudnia, poniedziałek

Andy: Patrzę na to, co robią nasi przedstawiciele, i zastanawiam się, czy to aby jeszcze demokracja? Dziś konserwatywna większość w parlamencie ponownie przegłosowała ustawę pozwalającą Borysowi (Boris Johnson – premier Wielkiej Brytanii – przyp. red.) na złamanie poprzedniej umowy oraz prawa międzynarodowego po tym, jak niewybieralna i nieusuwalna Izba Lordów zdołała wcześniej utrącić tę ustawę. Ja to mam szczęście – urodziłem się w komunistycznym kraju, który przez 30 lat nie potrafił stać się do końca demokratyczny, a do życia wybrałem sobie kraj, w którym wciąż funkcjonuje społeczeństwo klasowe i gdzie rządzą ludzie, nad którymi nikt nie sprawuje kontroli.

8 grudnia, wtorek

Andy: Margaret Keenan została pierwszą osobą na świecie zaszczepioną przeciw covidowi. Z jednej strony jestem dumny, bo dzieje się to w moim kraju i potencjalnie może być punktem zwrotnym w walce z pandemią, która pochłonęła globalnie ponad 1,5 mln żyć ludzkich. Jestem jednak zaniepokojony tym, że BoJo (Boris Johnson), złakniony sukcesów, dramatycznie napuszony, z gębą pełną górnolotnych frazesów, stojący na skraju no-dealowej przepaści postanowił ominąć część procedur, których wymagałaby UE. Co jest ważniejsze – bezpieczna szczepionka czy propaganda sukcesu?

9 grudnia, środa

Aśka: Zaczynam się przyzwyczajać do niezwyczajności tego roku. Na przykład wczoraj i dziś miałam wirtualne wizyty lekarskie. Gdybym rok temu powiedziała, że chcę umówić zooma z konsultantem, odesłaliby mnie do psychiatry – teraz nikt nawet okiem nie mrugnie. Jutro dla odmiany idę osobiście do przychodni. Święto lasu, nareszcie jest po co ładnie się ubrać i umalować. Dziecko na przymusowej samoizolacji tęskni za normalną szkołą, bo na timsach to nie to samo.

12 grudnia, sobota

Andy: Dziś nasza szósta, cukrowa rocznica ślubu. Może i mieszkam w konserwatywnym, najbardziej w Europie dotkniętym przez covid kraju, który właśnie na dobre żegna się z Unią Europejską, ale to ten kraj pozwolił mi wziąć ślub z mężczyzną, którego kocham. To tu jesteśmy takimi samymi obywatelami jak wszyscy inni. I dlatego ten kraj pozostanie moim domem, bez względu na brexit czy covid.

13 grudnia, niedziela

Aśka: Urszula i Borys (Ursula von der Leyen – przewodnicząca Komisji Europejskiej i Boris Johnson – przyp. red.) oświadczyli, że będą ze sobą dalej rozmawiać. No nius nad niusy, któż by się tego spodziewał. Tak serio to chyba wszyscy poza Borysem, który nie tylko fryzurę ma w permanentnym nieładzie. Jest koniec roku, znów trzeba będzie mu wymyślić jakieś dodatkowe zadanie, byle tylko nie narobił wszystkim problemów.

Tymczasem dzieci szykują się na ostatni tydzień przed feriami świątecznymi, a w domu, żeby mieć co sprzątać, bałaganią na potęgę. Hurra.

Andy: Urodziny męża i wiadomość ze Szwecji – mój ojczym jest w szpitalu. Covid. Najprawdopodobniej już z tego nie wyjdzie.

15 grudnia, wtorek

Andy: Obaj wzięliśmy tydzień wolnego, żeby z okazji rocznicy ślubu i urodzin męża spędzić czas razem. Mieliśmy pojechać na naszą ulubioną Gran Canarię i zatrzymać się u znajomego. Już kupiliśmy bilety, niestety covid pokrzyżował nam plany. Wyremontowaliśmy za to mieszkanie. Tomek to prawdziwa złota rączka, położył nową podłogę w kuchni i w łazience oraz odświeżył ściany w łazience i w przedpokoju. Na coś trzeba wydawać pieniądze.

16 grudnia, środa

Aśka: Dziś wielka wyprawa na dwuminutowe spotkanie w centrum. W drodze wypadek w kluczowym punkcie przeprawy przez Tamizę, południe miasta zakorkowane na amen. Wysiadam z autobusu na trzecim pasie, przebiegam drugi i pierwszy, gnam do pociągu, byle się nie spóźnić. Spóźniam się oczywiście, ale dopiero w drodze powrotnej widzę, że wejście do autobusu graniczy z cudem – mimo najostrzejszych restrykcji wszyscy spokojnie robią zakupy.

Dzieci zaraz po wejściu chcą mi się rzucać na szyję. Szkoły zamknięte od wtorku, więc zostały dziś w domu. Fuksiarze. 

17 grudnia, czwartek

Andy: Ojczym zmarł nad ranem. Wieczorem Tomek odebrał informację, że zmarła jego babcia. To będą smutne święta. I z powodu podwójnej żałoby, i dlatego że nie będziemy mogli spotkać się ani z rodziną, ani z naszymi przyjaciółmi.

20 grudnia, niedziela

Aśka: Borys od dłuższego czasu obiecywał poluzowanie restrykcji na święta, zgromadzenia większej liczby grup domowych i inne bożonarodzeniowe cuda (nie mylić z brexitowymi gruszkami na wierzbie). Teraz zmienił zdanie i jednak zamknie nas wszystkich, może nie w paranoidalnej narodowej czymś tam, ale jednak izolacji; gwiazdka będzie skromna, bo ani gości, ani wyjazdów.

Dzieci zaprzeczają, jakoby którekolwiek w liście do Świętego Mikołaja prosiło o wirusa mutanta.

Andy: Nasze hrabstwo tylko przez 24 godziny było w trzeciej strefie obostrzeń. Od dziś jesteśmy w czwartej, najwyższej. Zamknięto wszystkie sklepy, poza sprzedającymi produkty pierwszej potrzeby. Ale przecież żyjemy w Anglii, tu obowiązuje zasada keep calm and carry on (zachowajcie spokój i róbcie swoje), co w praktyce oznacza, że mąż pracuje, ja pracuję. On jako stolarz – bo gospodarka, głupcze!, nie można zatrzymać miliardowych inwestycji w Londynie z powodu jakiejś tam pandemijki, ja w międzynarodowej sieci kawiarni – bo bezkofeinowa sojowa latte z szotem piernikowego syropu jest dla Brytyjczyka jak najbardziej artykułem pierwszej potrzeby.

21 grudnia, poniedziałek

Aśka: Z powodu wirusa mutanta Francuzi zamknęli granicę. W gigantycznych kolejkach utknęli kierowcy tirów pełnych szybko psujących się produktów, m.in. jedzenia na święta. Testy, testy testy; szybka pomoc wolontariuszy, a spóźniona dyplomatów, tania propaganda TVP. A dla nas przede wszystkim próbka życia po brexicie bez umowy.

Dzieci proponują mniejszą liczbę prezentów za mniej porządków. Dziś wszyscy coś negocjują.

23 grudnia, środa

Aśka: Półki z warzywami w lokalnym dyskoncie świeciły wczoraj pustkami. Brak ziemniaków, marchewki, pietruszki, nawet brukselka wykupiona. Dobrze, że jemy takie niszowe dziwactwa jak buraki, ryby i mak, inaczej Brytyjczycy znienawidziliby nas jeszcze bardziej za wyżeranie im indyków i innych porów. Dzieci pytają, czy na jutro możemy zamówić kebab.

24 grudnia, czwartek

Aśka: Dziś o drugiej nad ranem skończyliśmy kłaść podłogę w salonie. Wcześniej odmalowaliśmy kuchnię na święta. Ledwo zdążyłam z gotowaniem nieparzystej liczby dań (12 odpadło w przedbiegach). Okna nieumyte, ale na szczęście tutejsi sąsiedzi bardziej zwracają uwagę na to, czy my też wrzuciliśmy im do skrzynki kartki z życzeniami niż na stan oszklenia naszego mieszkania. Umowa wyjściowa podpisana, nasze prawa zapewnione, kamień z serca. Synowie pytają, dlaczego w porządkach oni musieli wziąć udział, a siostra nie. Cóż, z wiekiem liczonym w tygodniach wiążą się pewne przywileje.

Andy: Obaj jesteśmy ateistami, od ponad dekady żyjemy poza Polską, ale Wigilia musi odbyć się zgodnie z tradycją: barszcz z uszkami, karp, sałatka jarzynowa, ryba po grecku, wszelkiej maści śledzie, krokiety, ryż z sosem grzybowym (to akurat dziwna tradycja ze strony rodziny męża, który pochodzi z Wielkopolski), serniki, makowce, kompot z suszu oraz oczywiście jeszcze więcej barszczu z uszkami. Nie modlimy się, nie łamiemy opłatkiem, ale zapachy i smaki dzieciństwa muszą być obecne, a ja mogę znowu poczuć się jak dziecko, które wszystko może i niczego nie musi. W tym roku trzeba było większość tych smakołyków zamówić w polskim sklepie, bo naprawdę nie miałem sił na ugrzęźnięcie w kuchni. Oprócz tego Borys ogłosił, że osiągnął deal z Unią. No, za to mogę wypić (więcej barszczu)!

28 grudnia, poniedziałek

Andy: Dziś doszedł kalendarz, nasz polonijny Pirelli. Dwunastka wspaniałych, pozujących jak nas matka natura stworzyła, plus tu i tam roślinka pokojowa w roli figowego listka, wszystko pod hasłem „Polonia daje ciała dla polskich kobiet”. Polonia UK oczywiście. Uzbierane datki przekazujemy na OSK (Ogólnopolski Strajk Kobiet – przyp. red.). Przypadł mi w udziale wrzesień. Co we mnie wstąpiło, żeby mimo znacznej nadwagi rozebrać się do rosołu? Do teraz się nad tym głowię. Ale myślę sobie, że prawo polskich kobiet do bezpiecznej aborcji jest ważniejsze.

31 grudnia, czwartek

Aśka: Dosprzątałam dom po świętach i załatwiłam kilka zaległych spraw. Dziś UK wyjdzie z Unii drugą nogą – to smutna wiadomość. Ale nie narzekam – zamykam rok na plusie. Rząd może i schrzanił wydawanie zarządzeń i określanie reguł, ale przynajmniej o jedzenie nie musiałam się martwić, na grypę można było zaszczepić się bez problemu, a wkrótce też na wirusa z królewskim atrybutem w nazwie. Nikogo nam nie ubyło, a przybyła córeczka. Mimo wszystko dla nas to był szalony, ale dobry rok. Dzieci trzymają kciuki za zamknięcie szkół po nowym roku. My jednak mniej…

Andy: Wieczorem widzę się z moimi znajomymi z Polonii na sylwestrowym zoomie, z niektórymi pierwszy raz w życiu, chociaż to wciąż nie to samo, co twarzą w twarz. Godzinę przed północą zakończy się okres przejściowy, ostatecznie wychodzimy z Unii. Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego ma być dla nas dobre to, że nie będziemy mieli możliwości swobodnego przemieszczania się po Europie, a tym bardziej osiedlania się w niej, studiów i pracy. Ja, obywatel UE, tych praw nie tracę. Wręcz przeciwnie, mając prawo pobytu w UK i obywatelstwo polskie, mam dostęp do tego, co najlepsze w obu światach. Może tylko roaming będzie mnie więcej kosztował, kiedy wyjadę na wakacje do Europy. Oby to było moje największe zmartwienie w roku 2021…

Tekst ukazał się w Tygodniku Przegląd, nr 4/2021

Marsz na rzecz People’s Vote w Londynie

Screen Shot 2018-09-23 at 17.33.34

W sobotę 20 października weźmiemy udział w londyńskim marszu na rzecz People’s Vote – drugiego referendum. Dołączymy do innych protestujących przeciwko działaniom rządu, głuchego na naukowe argumenty i zmieniającą się opinię brytyjskich podatników.

Z czasem pojawia się coraz więcej dowodów na to, że Brexit to zły pomysł. Nastąpiła ogromna zmiana od “milionów funtów na służbę zdrowia” do rosnących kosztów utrzymania choćby status quo. Razem z mnóstwem innych ludzi, domagamy się drugiego referendum, w którym do wyboru będą realne opcje, a nie obietnice be pokrycia.

Zbieramy się w pobliżu stacji Green Park w południe 20 października (na mapie to miejsce oznaczone znakiem zapytania). Maszerujemy do Parliament Square. Przynosimy flagi i transparenty. Do zobaczenia!

 

On Saturday 20 October we will be marching in London for People’s Vote – a second referendum. We will join others, protesting against the actions of the government, deaf to the scientific arguments and a changing view of the UK tax payers.

As time goes by, more and more evidence that Brexit is a bad idea sees the light of day. There has been a huge shift from “millions of pounds for the NHS” to the increasing cost of maintaining the status quo. Along with so many others, we demand a second referendum, where we choose between facts, not empty promises.

We are gathering near Green Park Station at noon, October 20 (on the map our meeting place has a question mark). We’ll march to Parliament Square. Bring your flags and placards. See you there!

March for EU

On Saturday 23 June we will be marching in London. We’ll join others, voicing their support for a second referendum and those protesting against Brexit altogether.

Meet us at 11.30 near green Park tube station. Make your banners, bring your Polish and European flags, or just turn up and let’s march together towards Parliament Square to deliver our message.

Feel free to share the news on a Polish unit in the march by sharing the link below

https://www.facebook.com/events/238466956927908/

See you there!

One year on

It has been a year since the British parliament refused *again* to unilaterally guarantee EU citizens’ rights, which was, among others, the starting point for this site. Brexit seems more of a mess than ever and the citizens’ rights for Europeans in the UK and the Brits in the EU still have not been guaranteed.

Along with much of the world, we have been closely following the advancing negotiations between the British government and the EU27. There has been progress, however a looming chance of a “no deal” path puts the painstakingly negotiated rights proposal at risk. The government has lost its majority, following a snap election earlier this year, the ministers are regularly seen fighting with each other rather than securing “the best possible deal”, few politicians seem to take into consideration repeated warnings on the serious harm Brexit will cause to the country, stubbornly sticking with the slim referendum majority rather than common sense.

Us, Poles, are in a uniquely disadvantaged position. In the UK we have no guarantees of any rights if we want to stay; the legal process of obtaining proof of permanent residency has been stalled by the sheer number of applications to the Home Office. Right now all we can do is sit and wait. Should we want to go back to Poland, we will be greeted by an even more unstable political situation, potential violations of our human rights and a risk of higher taxes in our first year. To say we are between a rock and a hard place seems an understatement.

Perhaps this is why the seemingly surprising news is that in spite of the Brexit instability, the number of Poles in the UK has risen. Against earlier predictions and many migrants deciding to leave uncertainty behind, there are more of us in the UK than ever before.

 

Further reads:

 

The end of the beginning

British_Houses_of_Parliament

After a series of ping-pong sessions in the Parliament, arguing whether or not to guarantee EU citizens’ rights in the UK, the result is the one for the worse. Not only is there no guarantee, but also no meaningful vote for the end of negotiations, when the Parliament would be able to accept the changes for the country.

Right now it is difficult to say anything new. We will continue to work towards the guarantees and against discrimination, and we will need your help. Brace yourselves for action, our case isn’t over – far from it. Brexit is not the beginning of the end, we are merely approaching the end of its beginning.

Brexit roulette

There is little more important for us happening right now than the Westminster preparing for the final vote on the article 50 bill.

The ruling Conservative party is pressing on with passing the bill, in spite of a rather grim outlook for the economy and lengthy and complex negotiations, the results of which are much out of their hands.

Stephen Crabb, a former work and pension secretary, urged PM to rework system as there is nothing to suggest a reduction of migrants is achievable or desirable.

“For many, a vote for Brexit was indeed a vote to take back control and return to Westminster the full tools to cut immigration,” Crabb said in a article for the Guardian.

“The problem is that, set against the popular expectation that Brexit means cutting immigration, there is nothing on the horizon to suggest that achieving any significant reduction is achievable or even desirable.”

Meanwhile, Labour have prepared a large number of amendments on topics ranging from EU citizens to second referendums. Last week Dawn Butler, Rachel Maskell, and Jo Stevens came out of the shadow cabinet in order to vote against the bill on its second reading, and other MPs have said they will vote against it on its third reading if Labour amendments are not accepted – a stand also supported by the TSSA union boss Manuel Cortes, one of the major Corbyn backers.

The LibDems have opened a well-timed petition, urging the Parliament to guarantee the right to stay for the EU citizens http://www.libdems.org.uk/right-to-stay.

Please sign and keep your fingers crossed for a possibly little-damaging outcome.

 

 

Speed limit on A50

The Supreme Court has spoken: article 50 can only be triggered after a parliamentary approval, and the prime minister cannot start the procedure without the majority’s support.

In the coming weeks, we are likely to witness one of the most spectacular political debates, speculations and announcements in a decade. Now that the rules are clear and players are set, we can only appeal to their consciences.

What started with a referendum and its near-drawn result has since evolved into a one of a kind situation. The government insists on imposing drastic changes to the country.

Those who voted to leave the European Union vary in their views – most believed the UK would stay in the single market, as campaigners on both sides repeatedly assured us, some wanted to help the NHS with money that doesn’t exist, others thought that reversing trade agreements to the 1970s will cure the country of all modern evils and in a way bring back the times of their youth.

Amazingly, Theresa May not only refuses to acknowledge that the referendum results are not a simple “let’s get out”, as those who wanted to improve the NHS will not be heard, but also insists on leaving the single market – an option that the pro-Brexit campaign did not dare to even mention.

It is now up to the Parliament to straighten what the populists and the mislead public twisted. Joining the EU enabled the UK to thrive, and we cannot allow leaving it to negatively affect lives of anyone who has since helped build this country.

 

Hard (Brexit) times coming

theresaToday’s speech by Theresa May clarified one thing: UK government is aiming for a hard Brexit. The four freedoms of the EU will soon become a thing of the past here and today’s British PM went a long way to assure her audience that the future is bright. Or is it?

Prior to the June referendum, Vote Leave insisted time and time again that there is no intention to leave the single market. Today we heard that the UK prefers control over freedom, national interest over that of the continent and it dreams big of conquering the world – after it lost its colonies and now is losing 27 closest neighbours and allies.

In a promise-rich and well-rehearsed show there seems to be something for everyone. What isn’t there but will inevitably happen, is the prospect of an effectively poorer middle and working class, limited options for students and an increasingly hostile environment for minorities. This cannot end well.

New Year, New Hope?

 

Now that the turmoil of December festivities have passed, we finally have a moment to catch a breath and take a look at the events of the past two weeks.

In short, we have not received the guarantees – a gift we were hoping for so much, even though we well deserved it. While hearing cheerful wishes of peace and love all around, we tried to suppress our ever-present uncertainty and upset.

But the world wasn’t standing still. Today Ivan Rogers (https://yhoo.it/2iwpvtE), the British Ambassador to the EU resigned, causing a stir not only at 10 Downing Street, but pretty much nationwide. He had angered Eurosceptics in December when it emerged he had told ministers it could take 10 years to negotiate a free-trade deal with the EU and yet opinions that UK lost invaluable EU insight seemed frequent.

In other stories, Mrs May is considering giving up on the European convention of human rights. According to Charles Falconer, “it will be green light for despots and a disaster for ordinary people” (http://bit.ly/2hN3B1p). Also a prominent Northern Irish politician says Theresa May will ‘very likely’ face court challenge to block human rights law reforms, amid local anger at potential breach of Northern Irish peace treaty (http://ind.pn/2hR4oiH).

Meanwhile, another territory, the Orkney Islands threatened seeking independence from both UK and Scotland if Brexit is to pull them out of the EU (https://yhoo.it/2hPhK16).

On a more personal level, we heard the shocking news of the Home Office rejecting permanent residency applications of even those who have nowhere to “go back” to, having spent most of their adult life in the UK: the heart-breaking story of a Dutch woman, told to leave after 24 years on the Isles, with British kids and husband (http://bit.ly/2hxnpJe), followed by that of a German neuroscientist (http://bit.ly/2iwvBdv), whose application for residency was also rejected.

This has raised serious doubts of all Europeans who may not have a British spouse or an impressive scientific career. If those who seem most rooted, desired or ‘entitled’ to stay are rejected, what chances do the ordinary people have? As the Guardian reminds us in the latter story, under current rules, EU/EEA nationals automatically gain permanent residence after five years, provided certain criteria are met. “The PR document I applied for doesn’t give me permanent residence rights, it simply confirms them. So it really should be a formality. But the Home Office seems to want to make it excessively difficult for people”.

What we can do now is perhaps sit and wait for the Supreme Court, whose verdict is due later this month. This in turn will determine the way in which a Brexit-triggering decision will need to be legally taken, and is likely to shed more light on our still uncertain future.

Building pressure for guarantees

The continuing informal voices from ordinary citizens regarding guarantees of the right to remain were strongly echoed and supported with official pressure this week.

The British Future think tank published its report, concluding that EU nationals already living in the UK at the point when Article 50 is triggered should be guaranteed the right to settle here permanently. The Inquiry’s report calls on the Government to make a clear public commitment that the 2.8 million Europeans in the UK can stay, and should be offered permanent residence with the same health, social and educational rights as British citizens.

After Article 50 is triggered, EU citizens could still move to the UK under free movement rules until we leave the EU – but their post-Brexit status would be dependent on whatever future arrangements the UK negotiates with the EU.

The Inquiry panel included voices from Leave and Remain, different political parties and from business and trade unions and was chaired by Gisela Stuart MP, former Chair of the Vote Leave campaign. Its remit was to examine how the Government can protect the rights of the 3 million EU citizens living in the UK after Brexit and to make practical recommendations as to how to do this, starting from the premise that this is the right thing to do.

The Inquiry’s report also recommends major changes to the application process for permanent residence, which, it says, is onerous for the applicant and risks overwhelming the Home Office with one of the biggest single administrative tasks it has ever undertaken. At the 2015 rate of processing it would take 150 years to process the applications of all EU nationals currently in the UK.

In a separate grassroot initiative, forty Polish community leaders called on MPs to guarantee EU citizens their acquired rights after Brexit in a self-funded ad in in @theHouse_mag

They said the guarantee would be in the best interest of the United Kingdom and discourage further intimidation of migrant communities and hate crime, which has hit the record levels following the June referendum. In a strongly worded message, the community leaders wrote that a denial of such guarantees would be seen as betrayal of trust of the people who were encouraged to come to the UK, made Britain their home and contributed hugely to the economy.

Meanwhile, an upcoming legal challenge was announced to submit the Brexit processes review in the Irish High Court – a refreshing and most welcome reminder that there is more than one nation in this country, run by more than one capital’s powers.

There is also a new suggestion that the June 23 referendum result may have been influenced by foreign powers. A Labour MP has claimed that it is “highly probable” that Vladimir Putin’s Russia interfered in the UK’s Brexit vote.

Ben Bradshaw said Moscow’s likely interference in the vote would fit a pattern of meddling in other nations’ affairs, following the CIA’s accusation that Russian hackers tried to influence the recent US elections: “I don’t think we have even begun to wake up to what Russia is doing when it comes to cyber warfare. Not only their interference, now proven, in the American presidential campaign, [but] probably in our referendum last year. We don’t have the evidence for that yet. But I think it’s highly probable.” Even though denied by Downing Street, the idea certainly raises further questions and begs for an investigation and we will keep you posted.

Finally, today’s Guardian reports on Helena Kennedy QC suggestions for collecting together bills, rental or home ownership documents, employment paperwork, or evidence of appointments for those who do not have jobs. She chairs a Lords EU subcommittee that has just completed an investigation into the “acquired rights” of Europeans in the UK and Britons living in continental Europe. She warned of deep anxiety among EU citizens in the UK but also British nationals living on the continent.

After hearing from a series of experts, ambassadors from across Europe and Britons living overseas, the group will on Wednesday call for a unilateral undertaking to immediately guarantee to safeguard the rights of all EU nationals in the UK. Saying that Theresa May has a “heavy moral obligation” to make the first move, it also warns:

  • Question marks over the rights of EU nationals to live in the UK “may be fuelling xenophobic sentiment”, as suggested by the Bulgarian ambassador.
  • People living in the UK for more than five years may not be eligible for permanent residency because of the little-known requirement for students and non-workers to have private healthcare.
  • Uncertainty is making Britain a less attractive destination, which could widen gaps in key parts of the labour market, including medical and financial services.

Whatever we may think of each of the individual developments mentioned above, we must agree that they show a strong tendency for undermining the official line of the PM and her government, on the basis of ethical, legal and human rights standpoint and research. We remain optimistic that we won’t be forced out of our homes and will continue to contribute to our chosen home country.

Sources:

http://www.britishfuture.org/articles/eu-nationals-report/

https://waitingfortax.com/2016/12/09/new-brexit-challenge-in-the-irish-high-court/ http://www.independent.co.uk/news/uk/politics/russian-interference-brexit-highly-probable-referendum-hacking-putin-a7472706.html https://www.theguardian.com/politics/2016/dec/14/eu-citizens-collect-proof-of-living-in-uk-helena-kenney-qc-lords-brexit-reports